sobota, 11 kwietnia 2015

Memories

Brak komentarzy:
Postanowiłam, że napiszę drugą część.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam tutaj <Memories>
Mam nadzieje, że druga część okaże się lepsza od pierwszej! :) xx

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Epilog

3 komentarze:
 Stay

Samantha POV

Siedziałam oparta o łóżko, przeglądałam tumblr, aż usłyszałam telefon.

- Halo? - powiedziałam do słuchawki.

- Samantha Malik? - usłyszałam i potwierdziłam. - pani mąż został brutalnie pobity. Sprawcy jeszcze nie znamy. Pani mąż znajduje się w Szpitalu św. Tomasza w Londynie. Rozumiem, że jest pani za granicą? - spytał, a ja tylko potakiwałam. Poczułam mocne ukucie w sercu. Bałam się. Tak strasznie bałam się.

- Prosiłbym panią o przylecenie do męża. Sprawa jest poważna.

- Dobrze. Rozumiem. - odpowiedziałam i usłyszałam dźwięk oznaczający koniec połączenia.

Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Boże, dlaczego mi to uczyniłeś? Czym sobie na to zasłużyłam?


***


Po wylądowaniu wsiadłam do taksówki i pojechałam od razu do szpitala. Lekarz Nathan Holmes powiadomił mnie, że Zayn jest w ciężkim stanie i na razie znajduje się na OIOMie.

Byłam przestraszona. Doktor pozwolił mi do niego wejść tylko na 10 minut.

- Sam...- szepnął Zayn. Podeszłam do niego szybko i złapałam go za rękę.

- Ci..Jestem tu. Kocham cię bardzo mocno. Jestem tu. - powiedziałam załamana.

- Musisz uciec. On..nie..pozwoli ci żyć. Musisz uciekać. - szeptał, a ja nic z tego nie rozumiałam. Nie mogłam uciec. Nie teraz kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży! Nie teraz!

- Zayn..

- Musisz. On cię zabije. Nie mogę cię narażać. Musisz. Nie masz innego wyboru. Ja już cię nie ochronię. - szepnął, a ja jedyne co zrobiłam to go pocałowałam, a następnie wybiegłam.


***

3 lata później


- Rose! Uważaj mała! Poczekaj jeszcze chwilkę. - powiedziałam do małej i złapałam ją za rączkę. Wyszłam z samolotu, złapałam taksówkę i poszłyśmy z Rosie pochodzić po parku. Mała biegała wokół innych dzieci a ja śmiejąc się patrzyłam się na nią. Nie zauważyłam kiedy wpadłam na jakiegoś faceta. Miał czarne włosy i czekoladowe oczy. Nie to niemożliwe...

- Samantha..- powiedział zszokowany Zayn. A co ja mam powiedzieć!? Zmienił się. Był chudszy i miał dużo tatuaży.

- Heey! Wow. Zmieniłeś się. - powiedziałam niepewnie.

- A taak. - odpowiedział i niech mnie diabli wezmą. Podbiegła do nas Rose.

- Mamusiuu! Kto to? - spytała patrząc na swojego tatusia.

I to co się stało było do przewidzenia. Zayn spojrzał na mnie, a potem na nią. Stał zszokowany.

- Zayn...to twoja córeczka Rose.




Heey! I tu niespodzianka. Nie było żadnego komentarza pod tamtym rozdziałem i to mnie trochę zasmuciło. Nie wiem czy napiszę drugą część. Czas pokaże.

środa, 4 marca 2015

Chapter 24

Brak komentarzy:

- Sam! Jesteś gotowa? - krzyczał Zayn z dołu, a ja wzięłam ze sobą walizki i zeszłam po schodach do kuchni.

- Masz wszystko? - spytał, a ja przytaknęłam. Wziął kluczyki i wyszliśmy na dwór. Moje walizki położył na tylne siedzenia, a ja usiadłam z przodu obok niego.

Zayn odpalił silnik, włączył radio i pojechał autostradą. Siedzieliśmy w zupełnej ciszy, aż telefon Zayna zaczął dzwonić. Malik włączył na głośnik.

- Zayn, co jest? - spytał.

- Hey stary, mam pewien problem i potrzebny mi jesteś w kawiarni. - powiedział do telefonu James.

- Wiesz, mogę dopiero za jakieś pół godziny. - odpowiedział.

- No okej, to widzimy się za pół godziny. Cześć. - powiedział i się rozłączył. Zayn przyciszył telefon i znów jechał dalej. Patrzyłam się na niego i chyba to zauważył, bo złapał mnie za rękę i do końca jazdy nie puszczał. Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Zayn przeszedł ze mną przez barierkę i mocno przytulił.

- Wiesz, że cię bardzo kocham i będę bardzo tęsknić, prawda? - powiedział, a ja przytaknęłam i pocałowałam go. Poszłam w stronę samolotu, machając po drodze Zaynowi.

Odmachał do mnie i uśmiechnął się smutno. Nienawidzę kiedy jesteśmy daleko siebie. Czuje się jakby ktoś zabrał mi część mnie i już nigdy nie chciał oddać. Usiadłam na wyznaczonym miejscu i czekałam aż powiedzą, że jesteśmy na miejscu. Nienawidziłam latać samolotami.

Moja mama kochała przyrodę i wszystko co z nią związane, więc nie lubię zbytnio zapachów spalin, benzyny i jeszcze wielu innych. Usiadłam wygodniej, a po chwili usnęłam ze zmęczenia.


****

 Zayn's POV


- Hey, James! Co jest? - spytałem kiedy zobaczyłem, że nikogo nie było w kawiarni.

- Zaplecze. - krzyknął James, a ja ruszyłem w wyznaczonym kierunku. Usłyszałem jakieś szepty i zacząłem coś złego przeczuwać. Ustałem w kącie i przyglądałem się cieniom sylwetek poruszającym się po pokoju na zapleczu. Jeden osoba była wysoka, a druga musiała siedzieć.

- Będziesz robił co ci każę, rozumiesz!? - usłyszałem jak Niall krzyczy Na Jamesa i miałem ochotę teraz tam wejść i mu przywalić.

- Albo zrobisz co ci każę albo cię tu zabije. Decyduj. - powiedział stanowczo, a James przytaknął.

Wszedłem do pokoju, a wszystkie pary oczu zwróciły się na mnie. Spojrzałem z czystą nienawiścią na blondyna, a on odwzajemnił spojrzenie.

- Kogo my tu mamy. Zayn Malik w własnej osobie. Nie tak trudno cię złapać jak myślałem.

- Zostaw go, on ci nic nie zrobił. - powiedziałem stanowczo, a on się zaśmiał. Podszedł do mnie i wymierzył mi cios w szczękę.

- On - nie, ale ty - tak. I teraz pora się odegrać. - powiedział i uderzył mnie w głowę, następnie kopnął w brzuch, a potem jedyne co usłyszałem to wycie radiowozów policyjnych i karetkę.


___________________________________________

Hey! Co u was? U mnie okej. Powoli zbliżamy się do końca. :( Ale nie ma czego się bać, bo będzie druga część. Zwiastun do niej został przeze mnie już zrobiony i dodany został do strony "zwiastuny". Mam nadzieje, że rozdział wam się spodobał i będziecie komentować. Kocham was!

środa, 18 lutego 2015

Chapter 23

1 komentarz:

Wzięłam fioletowy top, ciemne dresy i torbę sportową.

Napisałam kartę do wszystkich, że wyszłam pobiegać, po czym ruszyłam do parku. Biegłam wzdłuż fontanny, po czym wpadłam na kogoś. Spojrzałam na tego kogoś i myślałam, że wybuchnę.

- Cześć Sam. - powiedział Niall, a ja się od niego odsunęłam.

- Czego chcesz? - warknęłam, a on podniósł ręce w geście poddania.

- Niczego. Biegałem sobie po prostu.- powiedział z uśmiechem.

Spojrzałam na niego gniewnie i zaczęłam się oddalać, ale on biegł za mną.

- Daj spokój Samantha! Przede mną nie uciekniesz! - krzyknął, stojąc w miejscu. Odwróciłam się do niego i pokazałam mu środkowy palec. Spojrzał na mnie ze złością. Przez chwilę myślałam, że podejdzie do mnie i coś mi zrobi, ale odszedł, więc ja wróciłam do domu. Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam.

- Heeeey Sam! - krzyknęła Kat, podchodząc do mnie. - Muszę ci coś pokazać.

- Co? - spytałam zdziwiona.

- To niespodzianka ode mnie, chłopców i dziewczyn. No i oczywiście od Zayna też. - odpowiedziała.

- Przecież wiesz, że nie lubię niespodzianek. Mów! - powiedziałam, a ona zaprowadziła mnie do mojej i Zayna sypialni.

- Spójrz! - krzyknęła i pokazała bym popatrzyła na maszynę do pisania.

- O mój Boże.. - szepnęłam.

- Podoba ci się? - spytała zachwycona.

- Oczywiście, że tak! Dziękuje wam! - krzyknęłam, przytulając Kat, a po chwili w pokoju znaleźli się już wszyscy. Przytuliłam wszystkich po kolei, a potem poszłam do łazienki, przebrałam się w ciuchy wcześniej przez siebie wybrane, umyłam i wysuszyłam włosy, po czym ułożyłam je falami. Zeszłam na dół, przywitałam się z Zaynem, który cały dzień był w pracy.

- Heeey, księżniczko. Pięknie wyglądasz. Jak się czujesz? - spytał, a ja go przytuliłam.

- Dziękuje. Dobrze. - odpowiedziałam, a on uniósł mój podbródek bym na niego spojrzała.

- Co się dzieje? - spytał zmartwiony. Pokręciłam głową.

- Nic. Wdziałam Nialla. Zaczepił mnie, kiedy biegałam. - odparłam, a postawa Zayna od razu się zmieniła. Był mega wkurzony. Starałam się go uspokoić, ale go nic w tym stanie nie uspokoi.

Wyszedł z domu, a ja ruszyłam za nim. Ustał na werandzie, wyjął papierosy i zapalniczkę. Zaciągnął się.

- Zayn...- szepnęłam, przytulając go. Objął mnie ramionami, a ja się w niego wtuliłam.

- Ja po prostu...nie chcę, żeby coś ci się stało. - szepnął, a ja wspięłam się na palce i go pocałowałam.

- Wiem.

--------------------------------------------------------------

Heeey! Jak się trzymacie? Rozdział strasznie krótki, bo po prostu nie mam już weny, a w nie komentujecie. Pamiętajcie, że jak komentujecie to rozdziały będą dłuższe i ciekawsze. Liczę na was, obym się nie zawiodła. Niestety ja chora, więc może dwa rozdziały przybędą.  :) xx

środa, 28 stycznia 2015

Chapter 22

1 komentarz:
Powoli dochodziła trzecia, a ja wciąż nie mogłam zasnąć. Za dużo myślę.

Wstałam powoli z łóżka by nie obudzić Zayna i poszłam do łazienki. Obmyłam sobie twarz zimną wodę i spojrzałam w lustro. Wyglądam marnie, czyli tak jak zawsze.

Wyszłam i skierowałam się na dół, do kuchni. Schodząc po schodach zobaczyłam zapalone światło w salonie. Poszłam tam. Hayley siedziała na sofie razem z Louisem i się obściskiwali.

Chrząknęłam by dać im znać, że ich zobaczyłam. Moja przyjaciółka odwróciła się zawstydzona.

- Hey, Sam! Czemu nie śpisz? - spytała.

- O to samo mogę spytać i was. Nie mogłam zasnąć, więc zeszłam do kuchni, ale zobaczyłam, że w salonie jest zapalone światło, więc poszłam zobaczyć kto to. A wy, czemu nie śpicie? - spytałam stanowczo.

- My też nie mogliśmy zasnąć. Naprawdę. Louis zobaczył, że nie śpię, więc usiadł obok mnie i tak sobie siedzimy. - odpowiedziała Hay, a ja pokręciłam głową.

- I widzę nagle, że się obściskujecie? I ja mam w to wierzyć? Dobra. Nie ważne. Róbcie co chcecie. - odpowiedziałam i nalałam sobie wody z kuchni.

Potem poszłam na górę do sypialni i w końcu zasnęłam.


Nad ranem...


Wstałam z łóżka wypoczęta, wzięłam spodnie, biały t-shirt i czarny sweter, po czym skierowałam się do łazienki wziąć prysznic. Gdy już umyłam zęby, ubrałam się to zeszłam na dół, zrobiłam sobie małą przekąskę z owoców, to wróciłam do pokoju, wzięłam laptopa i przeglądałam twittera, jedząc.

Zayn wyszedł szukać jakieś pracy. Byłam zaskoczona jak powiedział mi o tym. Czuje, że mój Zayn powoli się zmienia, ale na dobre. Kocham go całym sercem, a on o tym dobrze wie. Włączyłam tumblr, poprzeglądałam go, aż nagle zadzwonił mój telefon.

- Helo?

- Hey, księżniczko. Obudziłem cię? - spytał mulat, a ja się uśmiechnęłam. Była 13:00.

- Hey. Obudziłeś? Jest południe. Wszystko okey?

- Tak, pewnie. Zaraz ja wchodzę i się trochę denerwuje. I wiem co myślisz. "Taki odważny facet, a boi się, że go nie przyjmą do pracy przy kawie." Ha Ha Ha. - powiedział, a ja pokręciłam głową, śmiejąc się.

- Przecież wiesz, że tak nie myślę. Nie denerwuj się. Na pewno zdobędziesz tę pracę! - powiedziałam z entuzjazmem. Zayn tylko westchnął.

- Zayn Malik! - krzyknął ktoś w tle.

- Okey. Trzeba się wziąć w garść. Kocham cię. - powiedział.

- Ja ciebie też. Idź już. - powiedziałam zachęcająco. Chłopak rozłączył się, a ja wyłączyłam laptopa i poszłam się przebrać.

Miałam zamiar w końcu pobiegać. Minęło sporo czasu od śmierci mamy, a ja muszę zacząć żyć od nowa. Ubrałam się na sportowo i wyszłam z domu.



----------------------------------

Heeey! Co tam ludziska? Jak pewne zauważyliście, że szablon na blogu został zmieniony i jest teraz dostosowany do bloga. Jest prze prze piękny! Dziękuje bardzo Invisible z Unfaithful Heaven. Zajrzyjcie jeszcze do zakładki Bohaterowie, trochę pozmieniałam. To tyle na dziś! Mam nadzieje, że rozdział wam się spodobał i będziecie komentować! ♥ xx

piątek, 9 stycznia 2015

Chapter 21

5 komentarzy:
 Przeczytaj notkę pod rozdziałem.

- Samantho Smith czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?

Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Tak, kochałam go, ale czy byłam gotowa na ślub? Zastanawiałam się tak przez dłuższą chwilę, a potem odpowiedziałam:

- Tak. Wyjdę za ciebie.



6 miesięcy później..



Był koniec wiosny, a ja i Zayn jesteśmy świeżo po ślubie. To był jeden z najwspanialszych dni w całym moim życiu. Zostało nam parę dni miesiąca miodowego i chcieliśmy je spędzić jak najlepiej.

Siedziałam właśnie na werandzie naszego domku i patrzyłam na piękny ocean.Wstałam z bujanego krzesełka i poszłam w stronę plaży. Usiadłam na ciepłym piasku i czułam jak fale rozwiewają mi włosy. Po chwili usłyszałam jak ktoś się do mnie zbliża, odkręciłam się i zobaczyłam Zayna niosącego dwa kubki z herbatą.

- Jak mnie znalazłeś? - spytałam, a on się uśmiechnął i podał mi kubek.

- Jesteśmy sami tutaj. To nie mistrzostwo świata cię znaleźć. - odpowiedział i położył się na piasku.

- Jak to możliwe, że jesteśmy już małżeństwem? Nie mogę w to uwierzyć. - powiedziałam, a on się zaśmiał.

- Taa. Ja też czasami nie mogę w to uwierzyć. Ale w sumie znamy się prawie trzy lata, więc nie jest tak źle wziąć tak wcześnie ślub, c'nie? - spytał, a ja przytaknęłam i położyłam się obok niego.

Resztę dnia spędziliśmy na gotowaniu, chodzeniu po sklepach i po plaży. Nigdy nie czułam się tak świetnie jak teraz. Mam wielką nadzieje, że dziewczyny i chłopacy nie rozwalili nam domu pod naszą nieobecność.

Usiadłam na łóżku i westchnęłam. Najchętniej nie wyjechałabym stąd, ale niestety musiałam.Wstałam i poszłam do łazienki. Po drodze wzięłam też ciuchy na zmianę. Przebrałam się, zrobiłam lekki makijaż, zeszłam na dół, oznajmiłam, Zaynowi że wychodzę i poszłam w stronę skał przy brzegu.

Wyjęłam telefon z kieszeni spodenek i zrobiłam zdjęcie krajobrazowi. Następnie poszłam w stronę jakieś restauracji i zamówiłam sobie danie na wynos. Poczekałam dziesięć minut na nie i ruszyłam w stronę plaży. Popatrzyłam na ocean i zachwycałam się jego widokiem. Usiadłam na piasku i jadłam jakoś sałatkę z małymi kawałkami mięsa. Było bardzo dobre jak na mój gust. Przyglądałam się tak jeszcze z pół godziny aż zrobiło się ciemno i poszłam w stronę naszego domku. Weszłam do środka i zauważyłam jak Zayn coś gotuje, podeszłam do niego, pocałowałam go w policzek i poszłam na górę wziąć kąpiel. Wlałam wodę do wany, zanurzyłam się i czekałam aż moje ciało się rozluźni.

Sięgnęłam po gąbkę i kulistymi ruchami szorowałam każdy zakątek mojego ciała. Po skończonej kąpieli zeszłam na dół, a tam czekała na mnie kolacja zrobiona przez Zayna. Usiadłam naprzeciwko niego i zaczęłam jeść.

- Gdzie się dziś wybrałaś? - spytał Zayn, a ja spojrzałem na niego. Uśmiechał się.

- Byłam przy skałach i na plaży. - odpowiedziałam, śmiejąc się.




- Z czego się śmiejesz, piękna? - spytał zdziwiony i rozbawiony.


- Śmiesznie wyglądasz. - odpowiedziałam, wciąż się śmiejąc.

Po skończonej kolacji poszłam na górę, a Zayn powiedział, że posprząta w kuchni. Wzięłam książkę z szafki, usiadłam na łóżku, opierając się o poduszki zaczęłam czytać.

Niedługo potem Zayn wrócił, poszedł do łazienki się przebrać i umyć, a ja poszłam do drugiej łazienki przebrać się do spania. Umyłam zęby, rozczesałam włosy, zmyłam makijaż i poszłam do sypialni.



****








Wstaliśmy z Zaynem około godziny ósmej i poszliśmy na śniadanie. Postanowiłam, że tym razem to ja coś ugotuje i zrobiłam jajecznicę. Naparzyłam do tego kawy i patrzyłam jak Zayn czyta gazetę, jedząc. To zawsze był zabawny widok. Zaśmiałam się, a Zayn pokręcił głową z rozbawieniem.

- Pójdziemy dziś gdzieś? - spytałam, a on odłożył gazetę, podszedł do mnie i pocałował mnie w usta.

- Gdziekolwiek sobie zażyczysz. - odpowiedział, a wpięłam się na palce i pocałowałam go namiętnie. Złapał mnie za tyłek i podniósł do góry. Przytuliłam się do niego, a on zaniósł nas na górę.



nad ranem..



Zeszliśmy na dół, bo czekała na nas taksówka. Zayn włożył do bagażnika wszystkie nasze bagaże i czekaliśmy aż kierowca ruszy. Gdy byliśmy na lotnisku, od razu chciałam wrócić do tamtego domku i nigdy nie wracać, ale jak zawsze szczęście mi nie służy.

Mulat złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę samolotu. Czeka nas teraz dziesięciogodzinna podróż samolotem, a potem dwugodzinna jazda taksówką i jesteśmy na miejscu. Jestem tak zmęczona, że aż zasnęłam. Mogłam w końcu spokojnie odpocząć.






----------------------------------------



Heeey! Co tam u was? Chyba zauważyliście, że ten rozdział jest dłuższy? Tamten rozdział nikt nie skomentował i trochę mi smutno się zrobiło. Ale nadal nie wiem czy chcecie drugą część czy nie. Mam nadzieje, że ten rozdział będzie miał chociaż jeden komentarz, a jak nie to chyba się pożegnamy z tym opowiadaniem. Są wyświetlenia, ale nie ma komentarzy. To po co ja to w ogóle pisze? Może być nawet kropka, ale żeby było coś.



sobota, 3 stycznia 2015

Chapter 20

1 komentarz:

Przeczytaj notkę pod rozdziałem.

Załatwianie biznesowych spraw nie było moją specjalnością, ale na szczęście miałam Zayna, który wszystko załatwił. Po dwóch godzinach szukania jeszcze innych mebli i załatwiania spraw związanych z mieszkaniem, nareszcie mogliśmy wrócić do domu. Jechaliśmy w ciszy, aż w końcu Zayn zdecydował się odezwać.

- Chciałbym dziś gdzieś z tobą wyjść. Co ty na to? - spytał, a ja spojrzałam na niego zdziwiona. Po co on się w ogóle pyta? Oczywiście, że tak!

- Okey. A gdzie chcesz wyjść? - odparłam.

- To niespodzianka. - odpowiedział tajemniczo, spoglądając na mnie szybko. Dalszą drogę spędziliśmy w ciszy, a ja coraz bardziej się denerwowałam. Co miał na myśli mówiąc: "niespodzianka"? Wiedział przecież, że nienawidzę niespodzianek. Gdzie on chce mnie zabrać?

Po chwili byliśmy już na miejscu, wysiadłam jako pierwsza, a Zayn powiedział, żeby poszła do domu, bo on musi jeszcze gdzieś jechać. Zastanawiałam się gdzie musi jeszcze jechać. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do naszej sypialni. Wzięłam nową czarną sukienkę, czarne szpilki i inne jeszcze rzeczy, do tego kosmetyczkę i biżuterię i weszłam do łazienki. Wlałam gorącą wodę do wanny, wzięłam kąpiel, a potem zaczęłam się szykować. Wcisnęłam się w sukienkę, pomalowałam paznokcie na czarno, a usta na różowo. Założyłam do tego naszyjnik, kolczyki, bransoletkę i pierścionek. Dobrałam do tej stylizacji czarne szpilki, biały płaszcz i czarną małą torebkę. Byłam gotowa.

Zeszłam na dół, gdzie wszyscy byli i spytałam się ich jak wyglądam. Wszyscy odpowiedzieli, że wspaniale. Byłam zadowolona z siebie, że coś w końcu mi się udało. Po dwudziestu minutach Zayn wrócił i gdy mnie zobaczył, pierwszą jego reakcją było wielkie zaskoczenie, a potem podszedł do mnie, pocałował mnie i odparł:

- Wyglądasz zjawiskowo.

- Dziękuje. - odparłam, a on oznajmił, że idzie się przyszykować i, żebym poczekała na niego. Wrócił ubrany elegancko, ale na luzie.

- Na co wy żeście się wyroili, gołąbeczki? - spytał Lou, a ja z Zaynem zaśmialiśmy się.




- Idziemy na randkę. Nie rozwalcie domu. Bardzo proszę. - odpowiedział, a reszta tylko wybuchnęła śmiechem. Zayn pokręcił głową z dezaprobatą, a potem poprowadził mnie do drzwi i wyszliśmy na chłodne powietrze.


- Nie jest ci zimno? - spytał Zayn, a ja pokręciłam głową. Ruszyliśmy do samochodu i standardowo, Zayn odtworzył mi drzwi zanim ja weszłam do środka. Po chwili znalazł się obok mnie i ruszył.

Czekałam aż znajdziemy się na miejscu gdzie Zayn przygotował swoją "niespodziankę". Coraz bardziej się denerwowałam i ze stresu obgryzałam wargę. Zayn chyba to zauważył, bo po chwili złapał mnie za rękę i nie puszczał. Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu, a Zayn poprowadził mnie do jakiegoś krzaku, ale po chwili zamiast krzaku pojawił się pięknie ozdobiony ogród. Był to jeden z najpiękniejszych widoków jakie kiedykolwiek widziałam.

Zayn złapał mnie za rękę, uklęknął przede mną i zaczął czegoś szukać w kieszeni marynarki. Wstrzymałam oddech i czekałam na to co się wydarzy. Tylko niech mi się nie oświadcza, bo padnę tu trupem, ale niestety za późno.

- Samantho Smith czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?


_________________________________________



Cześć! Jak tam po sylwestrze? U mnie wszystko okey i niedawno wróciłam z kina. Nooo rozwinęła nam się akcja co? Poprzednie rozdziały były pewnie dla was nudne, więc postanowiłam, że zrobię wam taką małą niespodziankę na nowy rok. To jeszcze nie koniec szalonych zwrotów akcji w tym ff. A teraz mam do was wielką prośbę. Czy chcielibyście, żeby była druga część tego fanfiction czy nie? Chciałabym, żeby każdy kto czyta te opowiadanie odpowiedział na to pytanie w komentarzu. Mam nadzieje, że jeszcze dzisiaj dobijemy do 5 tysięcy i będziecie komentować. :) xx

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Liebster Blog Award

Brak komentarzy:
Dziękuje za nominację :) http://miloscktoraniepowinnaistniec.blogspot.com/

Moje pytania: 
1. Lubisz czytać książki?
2. Z czego czerpiesz pomysły na opowiadanie?
3. Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Polsce?
4. Czy jesteś uzależniona/ny od internetu?
5. Skąd jesteś?
6. Jaką piosenkę polecasz?
7. Ile masz lat?
8. Co, według Ciebie, jest najlepszym lekarstwem na tęsknotę?
9. Czy jesteś zadowolona/ny ze swojego opowiadania?
10. Czy miałaś/eś kiedyś chęć zakończenia przygody z blogowaniem?
11. Jaki jest Twój ulubiony sport?

Moje odpowiedzi: 
1. Kocham. Gdy czytam jakoś książkę, to jakbym się przenosiła w inny świat. 
2. Z głowy. Mam strasznie dużo pomysłów. 
3. Warszawa. 
4. Raczej nie, gdybym go nie miała to bym przeżyła. Są jeszcze książki. :) 
5. Z Ciechanowa. 
6. Madilyn Bailey & Corey Gray - If I lose myself.
7. 13 lat. 
8. Książki, muzyka lub jakiś ciekawy film lub serial. 
9. Czasami tak, a czasami nie. Ale ogólnie to tak. :) 
10. Tak. 
11. Huśtanie się (Jeżeli to sport). A tak na poważnie, to bieganie :)

Pytania dla nominowanych:
1. Czy planujesz kolejną część? 
2. Jakie masz zainteresowania? 
3. Ulubiony kolor? 
4. Skąd czerpiesz pomysły? 
( 4 pytania, bo 4 blogi) 

Nominowani: 
1.  http://psychotic-tlumaczenie.blogspot.com/
2. http://dangerous-love-fanfiction.blogspot.com/
3. http://everyhing-will-change.blogspot.com.tr/
4. http://on-cold-blood.blogspot.com/

Dziękuje i zapraszam do zabawy :) xx 

środa, 17 grudnia 2014

Chapter 18

1 komentarz:
4 miesiące później..


Zero planów na cały dzień. Jesień się już zaczęła a ja siedzę ciągle w domu i nie wiem co ze sobą zrobić. Ruszyłam tyłek z łóżka, wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Odkręciłam gorącą wodę, poczekałam aż się naleje i weszłam do niej czując jak moje mięśnie się rozluźniają. Po dwudziestu minutach wyszłam, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół do wszystkich. 

Zauważyłam, że nikogo nie ma w salonie i kuchni, więc podeszłam do lodówki, wyjęłam mleko a z szafki płatki i zrobiłam sobie śniadanie. Wlałam jeszcze sobie do szklani sok pomarańczowy i zaczęłam jeść. Gdy skończyłam wzięłam miskę, włożyłam ją do zmywarki i poszłam do salonu usiąść na kanapie. Włączyłam telewizor i przełączałam kanały aż trafiłam na jakiś talk show. 

- Co ty tak wcześnie wstaaałaś? - spytała Stella ziewając i wchodząc do salonu i siadając obok mnie. 

- Jest 10:00 głuptasie. - odpowiedziałam śmiejąc się z moją przyjaciółką. - A Kat i Hay ciągle w łóżkach? - spytałam.




- Taaa. Narzekasz na mnie a one śpią do 13:00. - fuknęła Stell. 




- Okey, ja idę na miasto. Wrócę przed 15:00, mam nadzieje. - powiadomiłam moją przyjaciółkę, a ona tylko przytaknęła i włączyła swój ulubiony serial. 

Poszłam na górę się przebrać i umalowałam się lekko. Zeszłam na dół, pożegnałam się z Stellą i wyszłam na zimne powietrze. Przycisnęłam kurtkę bardziej do siebie i wsiadłam do samochodu. Jechałam główną ulicą, aż po dwudziestu minutach byłam na miejscu. 

Weszłam do wielkiego budynku i przywitałam się z panią Cruz, była ona jedną z architektek wnętrz. Weszłam do windy, wcisnęłam 4 piętro i czekałam. Po około 3 minutach wyszłam z windy, podeszłam do Luizy i spytałam się kiedy Lily będzie gotowa ze mną rozmawiać.
- Coś około 10 minut musisz poczekać. Ma ważne spotkanie. - odpowiedziała i zaproponowała mi, żebym, usiadła na sofie. Podeszła do mnie jakaś młoda dziewczyna i nalała mi do szklanki wody, podziękowałam jej i czekałam na moje spotkanie. Po dziesięciu minutach Luiza poinformowała mnie, że mogę już wejść. 
- Tak, więc Samantha, od czego zaczynamy? - spytała się Lily a ja siadając na kanapie naprzeciwko jej, zaczęłam jej wszystko opowiadać.


Zayn's POV 
Wszedłem do mieszkania, pierwsze co zobaczyłem to siedzące Stella, Hay i Kat na sofie i oglądające jakąś komedię.
- Gdzie Sam? - zapytałem, nalewając sobie soku do szklanki i pijąc. 
- Pojechała na miasto pozałatwiać jakieś sprawy. - odpowiedziała mi Hayley a ja poszedłem na górę, sprawdziłem papiery poświadczające kupno domu i usiadłem za biurkiem w moim nowy "gabinecie". Niedawno razem z Samanthą kupiliśmy dom i wprowadziliśmy się wszyscy do niego. Mówiąc wszyscy mam na myśli: Lukas, ja, Sam, Kat, Stella, Hayley. Brakuje jeszcze Louisa i Liama i byłby komplet, 

Ostatnio jakoś zauważyłem, że jest coś pomiędzy Lou a Hay, nie chciałem wnikać, więc zostawiłem ich w spokoju. Przeczesałem włosy ręką i ziewnąłem, po czym wstałem z krzesła i wszedłem do łazienki. Wziąłem zimny prysznic i od razu poczułem się lepiej, przebrałem się w dresy i czerwoną koszulkę, potem zszedłem na dół. 

Usiadłem obok Kat i oglądałem z dziewczynami jakiś serial z którego nic nie rozumiałem. 



-----------------------------------

Heej! Dzisiaj jest krótki i nic ciekawego w nim nie ma, ale mam nadzieje, że wam się spodoba. Jutro są moje urodziny!! Jej!! Odliczałam już od miesiąca i nie mogłam się doczekać, wyprawiam w sobotę i będzie masa prezentów :) Znowu przypominam Zostawiajcie komentarze :) xx

niedziela, 30 listopada 2014

Chapter 17

Brak komentarzy:
dwa miesiące później.. 



Zayn's POV



Ubrałem się jak najszybciej mogłem i zszedłem po schodach na dół, gdzie czekali już na mnie Lukas i Louis. Wziąłem kluczyki od samochodu, ubrałem kurtkę, buty i wyszliśmy na zimne powietrze.

Wsiadłem do samochodu i ruszyłem od razu jak najszybciej mogłem. Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu, a ja od razu podbiegłem do barierki gdzie stał ubrany w garnitur jakiś palant i sprawdzał czy wszyscy mają przepustki. Do cholery czy ja spokojnie nie mogę przejść przez tą barierkę!?




- Przepustkę proszę. - powiedział do mnie ten chłopak, a ja miałem wielką ochotę mu przywalić. Nie mógł mnie po prostu przepuścić? W końcu i tak jestem spóźniony. Wyjąłem z kieszeni portfel, wziąłem z niego dwadzieścia funtów i pokazałem temu chłopkowi.




- Jak dasz mi przejść przez tą cholerną barierkę to dam ci tą kasę, stoi!? - spytałem gniewnie na co chłopak odsunął się momentalnie, a ja z Louisem i Lukasem przeszliśmy przez to cholerstwo.

Chodziłem w kółko i nie mogłem nigdzie znaleźć Sam, aż w końcu jakby z nieba ona sama znalazła się obok mnie i przytuliła się do mnie mocno, a ja odwzajemniłem ten gest.

- Gdzieś ty się podziewał? Czekałam tu chyba z pół godziny. - powiedziała oskarżycielsko, a ja ją pocałowałem.

- Tęskniłem. - odpowiedziałem ze swoim uśmieszkiem, a ona się zaśmiała i wzięła mnie za rękę, a ja wziąłem jej bagaże i poszliśmy wszyscy czworo do taksówki, którą zamówił kuzyn Sam. Najgorsze jest za mną chociaż nie do końca...Liama musieli zabrać niedawno do szpitala, bo uznali,  że muszę zacząć go już leczyć, więc musimy teraz czekać na to aż wyzdrowieje. Jechałem wolno, ponieważ nigdzie się nam nie śpieszyło, Samantha nie byłą głodna ani zmęczona, chłopakom się nudziło, a ja chciałem się czymś zająć by nie myśleć o wielu rzeczach. Po chwili byliśmy już przed domem, Lukas i Lou wysiedli pierwsi, a ja jeszcze zostałem w samochodzie z Sam. Trzymaliśmy się za ręce i oboje rozmyślaliśmy o czymś.

- Co myślisz o tym, żeby Kat, Stella i Hay się tu razem z nami wprowadziły? - spytała nagle Sam, a ja rozmyślałem nad tym chwilę, a potem odpowiedziałem:

- Jeśli to cię uszczęśliwi to nie mam nic przeciwko, w końcu jest prawie lato, a one tyle bez ciebie nie wytrzymają, chociaż ja musiałem aż dwa miesiące...- mówiłem, a ona się zaśmiała i sam się po chwili śmiałem. - Nie mam nic przeciwko, chociaż niech sobie kogoś znajdą, bo chcę też mieć parę niezapomnianych nocy. - dodałem tajemniczo, a ona mnie uderzyła w bok. - Auu. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, a po chwili wyszliśmy z auta i ruszyliśmy do domu z bagażami.



****








Wstałem z łóżka i poszedłem na dół do kuchni, wyjąłem z szafki whisky i napiłem się dużego łyka, spojrzałem na zegarek na ścianie. Była 4:14. Usiadłem wygodnie i rozmyślałem co może się teraz dziać z Liamem. Usłyszałem po chwili jak ktoś szepcze moje imię i się odwróciłem. Przede mną stała zaspana Sam i patrzyła się na moją rękę gdzie trzymałem w pół wpitą whisky.

O nie, zaraz będzie gadka pt.:"Czego nie powinno się robi o czwartej nad ranem", a picie na pewno się tam zalicza. Samantha wyjęła mi z ręki butelkę i położyła ją na miejscu gdzie byłą wcześniej. Usiadła obok mnie i pogładziła mnie po policzku. Wstała, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do naszej sypialni.

Zdjęła ze mnie powoli koszulkę, zaprowadziła do łóżka i powiedziała, żebym się z nią położył i tak zrobiłem, a ona wtuliła się do mnie i powiedziała, że mnie kocha. Odpowiedziałem jej tym samym i pocałowałem w czubek głowy. Po dziesięciu minutach zobaczyłem, że zasnęła i sam spróbowałem się położyć. Przed zaśnięciem pomyślałem jeszcze trochę o Liamie i zasnąłem.



****


Samantha's POV

Wstałam coś około godziny dwunastej i od razu poszłam do toalety. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w bluzkę i ogrodniczki, paznokcie pomalowałam na żółto, włosy spięłam w luźnego kucyka i zeszłam na dół.

W kuchni byli już Zayn i Lukas, rozmawiali o czymś zacięcie, więc postanowiłam, że wezmę sam sok i poczekam przed telewizorem na to aż dziewczyny przyjadą do Londynu, tak jak już się umawiałyśmy, wszystkie jakoś zapłaciłyśmy za ten lot i nie mogłyśmy się doczekać aż w końcu zamieszkamy razem.

Zadzwoniłam do dziewczyn wczoraj wieczorem powiedzieć im, że Zayn się zgodził chociaż przyznam, że od początku wiedziałam, że się  zgodzi. Otworzyłam paczkę chipsów i włączyłam telewizor, przełączyłam na mój ulubiony kanał i oglądałam maraton z The Originals, jednym z moich ulubionych seriali. Po chwili usłyszałam jak dzwoni mi telefon, a na wyświetlaczu pisało: "Stella", odebrałam od razu.

- Co tam? - spytałam i zjadłam jednego chipsa.

- Niedługo będziemy na miejscu. Przyjedzie po nas pan przystojny? - spytała Stella, a Kat, Hayley i Stella zaśmiały się.

- No nie wiem...jak chcecie to może po was przyjechać Lukas..- odpowiedziałam, a one zaczęły protestować.

- Okay. Kiedy będziecie już na lotnisku? - spytałam, a one odpowiedziały i po chwili się rozłączyły. Zeszłam na dół, usiadłam obok Zayna na kanapie.

- Odbierzesz dziewczyny z lotniska? - spytałam na co on spojrzał się na mnie i pocałował mnie.

- Oczywiście. - odpowiedział na co mu podziękowałam. Poszłam z powrotem na górę, poszłam do łazienki, a po drodze wzięłam ciuchy. Ubrałam się w sweter i spodnie i zeszłam na dól, gdzie Zayn był już gotowy. Pojechaliśmy na lotnisko i po dwudziestu minutach już biliśmy na miejscu.

Dziewczyny gdy mnie zobaczyły przybiegły do mnie natychmiast i rzuciły mi się w ramiona. Zayn patrzył się na nas z mieszaniną wesołości i obojętności. Przedstawiłam Zaynowi dziewczyny i po chwili byliśmy już w samochodzie, rozmawiając i się śmiejąc.



________________________________________



I znowu jeden z tych dłuższych rozdziałów :) Jak wam się podoba nowy (na razie) szablon? Do ff ma być nowy zwiastun, ponieważ zdecydowałam, że zmienię trochę losy głównych bohaterów. Mam nadzieje, że rozdział wam się spodoba i będzie go komentować. Fanfiction piszę też na wattpadzie, link macie na dole w notce :) xx

sobota, 15 listopada 2014

Chapter 16

Brak komentarzy:
 Przeczytaj notatkę pod rozdziałem.

Wyczerpana po 16 godzinnym locie czekam na taksówkę. Czemu one zawsze tak wolno jadą? Mam tu czekać godzinę czy co. Usiadłam na swojej walizce i czekałam. Minęło ponad dwadzieścia minut i nareszcie zobaczyłam taksówkę, która zatrzymała się przede mną. Taksówkarz wziął od mnie bagaż, a ja wsiadłam do samochodu. Napisałam smsa do Zayna, że już jestem w Ameryce i czekałam aż odpisze, ponieważ wiedziałam, że to zrobi. Nie myliłam się. Nie minęła nawet minuta, a już dostałam odpowiedź.

Od Zayna:
 
"Już za tobą tęsknie!"

Do Zayna:

"Ja też tęsknie. Kocham cię :) xx"

Kierowca dał mi znak, że mogę wysiadać, tak więc zrobiłam i poczekałam, aż odda mi moją walizkę. Wyjęłam kluczyki do domu z kieszeni i ruszyłam przed siebie.

Otworzyłam drzwi, weszłam i od razu zaczęłam zdejmować kurtkę i buty. Poszłam do kuchni, wlałam sobie wody i usiadłam przed telewizorem. Byłam tak bardzo wyczerpana, że mogłam na sofie nawet zasnąć. Włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać "Pamiętnik". Zasnęłam coś około czwartej nad ranem.



****



Obudziłam się o dwunastej i pierwsze co zrobiłam to poszłam do łazienki i umyłam zęby. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i stwierdziłam, że wyglądam okropnie. Poszłam po walizkę, wróciłam do łazienki, zamknęłam się i wzięłam prysznic. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się ręcznikiem. Zrobiłam lekki makijaż, włosy rozpuściłam i wyszłam z łazienki. Mój tata siedział przed stołem jedząc tosty i czytając poranną gazetę. Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek na powitanie. 
- Cześć tatusiu. - powiedziałam i usiadłam obok niego brojąc jednego tosta. Mój ojciec zwinął gazetę, dopił gazetę i uśmiechnął się do mnie szczerze.
- Cześć córciu. Późno chyba przyleciałaś, bo nie słyszałem jak wchodzisz po schodach do swojego pokoju. - powiedział, a ja westchnęłam.
- Byłam strasznie zmęczona i zasnęłam na sofie. I tak zresztą zaraz idę do Kat i dziewczyn przywitać się z nimi. Dawno się nie widziałyśmy i się za nimi strasznie stęskniłam. - powiedziałam i wypiłam herbatę, którą sobie przed chwilą zrobiłam. Tata spojrzał na mnie urażony, a ja zmarszczyłam brwi.
- Co?
- A za starym ojcem nie tęskniłaś? - spytał, a ja się uśmiechnęłam i go przytuliłam.
- Oczywiście, że tęskniłam. Po kolacji pójdziemy do kina? - spytałam.
- Pewnie. - odpowiedział, a ja pocałowałam go znów w policzek i poszłam zanieść walizkę do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku i sięgnęłam po moją nową koszulkę. Zwykła biała koszulka z kotem czarnym i napisem. Wzięłam tą koszulkę, spodenki i buty i poszłam się przebrać do łazienki. Włosy spięłam w kucyka, zrobiłam lekki makijaż, założyłam buty i zeszłam na dół.

Poszłam do kuchni, wzięłam z lodówki jakiś jogurt, założyłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam na świeże powietrze. Spacerowałam po chodniku, rozmyślałam i po chwili zdecydowałam, że pójdę do centrum. Ruszyłam przez główną drogę, weszłam do budynku i skierowałam się do mojego ulubionego sklepu z ciuchami.

Przywitała mnie starsza pani, którą znam prawie od dzieciństwa, pokazała mi piękną czarną sukienkę i poleciła, żebym ją przymierzyła. Tak więc zrobiłam, poszłam do przymierzalni i założyłam tą sukienkę. Wyszłam i pokazałam się starszej pani, a ona powiedziała, że wyglądałam pięknie. Zapłaciłam za sukienkę i poszłam gdzieś poszukać sklepu z telefonami. Po piętnastu minutach trafiłam w dobre miejsce i weszłam do sklepu. Po chwili podszedł do mnie młody chłopak o przyjemnej twarzy i z burzą jasnych włosów.
- Pomóc w czymś? - spytał z uśmiechem na twarzy.

- Szukam jakiegoś dobrego telefonu. - odpowiedziałam i też się uśmiechnęłam.

- Dobrze. Proszę za mną. - powiedział - zaprowadził mnie to działu z telefonami. Było ich mnóstwo i nie wiedziałam, który wybrać. Postanowiłam, że wybiorę jeden z najnowszych modeli Samsunga Galaxy S6, wybrałam jeszcze do niego prostą obudowę z flagą Wielkiej Brytanii, zapłaciłam i wyszłam. Mój nowy telefon sprawdzał się niesamowicie, miał dużo opcji i po chwili miałam już ściągnięte parę aplikacji. Po drodze weszłam jeszcze do kawiarni, zamówiłam kawę i ciastko. 

Siedziałam jedząc, gdy nagle dostałam smsa, otworzyłam go gdy okazało się, że jest on od Zayna.
Od Zayna:

"Hey słoneczko. Wszystko w porządku? Zadzwoń."

Strasznie tęskniłam za Zaynem, ale nic nie mogłam zrobić, musiałam być dobre kilka milionów kilometrów od niego, jeśli chciałam być z dziewczynami i tatą. Zadzwoniłam do niego od razu. Po chwili usłyszałam jego zaspany głos.

- Heey. Myślałem, że śpisz. - powiedział, a ja się zaśmiałam. 
- U mnie jest po dwunastej. - odpowiedziałam.

- To i tak powinnaś spać. Co robisz?

- Siedzę w kawiarni. - odpowiedziałam, a on ziewnął. - Może się jeszcze położysz?

- Niee, chłopacy zaraz przychodzą, a Lukas jeszcze po sobie nie posprzątał, więc muszę ogarnąć. Zadzwonię do ciebie później, okey? - spytał a ja westchnęłam.

- Okey. Kocham cię. - powiedziałam.

- Ja ciebie bardziej i pa mała. - odpowiedział i się rozłączył. Wstałam z krzesła i wyszłam z galerii. Poszłam do domu, poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w dresy i jakoś bluzkę i zeszłam na dół. Wyjęłam z lodówki obiad, odgrzałam go, usiadłam przed stołem i jadłam. Po chwili dostałam smsa. Tym razem był on od Kat.

Od Kat:

"Przychodź do mnie. Czekam. xx" 

Do Kat:

"Zaraz będę. xx" 

Odpowiedziałam jej, poszłam szybko na górę, ubrałam się w spodenki, jakoś bluzkę, czerwone converse, założyłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z domu. Ruszyłam przez ulicę i po chwili byłam przed drzwiami jej domu, zapukałam. Otworzyła mi pani Johnson, przytuliła mnie i powiedziała, że Kat razem z Hayley i Stellą są na górze. Weszłam po schodach na drugie piętro i zapukałam do drzwi naprzeciwko łazienki. 

- Saaam! Tak bardzo za tobą tęskniłyśmy. - odpowiedziała moja przyjaciółka przytulając mnie, a ja odwzajemniłam ten gest. 

- Hey dziewczyny. Też za wami tęskniłam, mam pomysł, może przeprowadzicie się w takim razie do Londynu, co? - spytałam z nadzieją i usiadłam na łóżku obok Stelli.

- Chciałyśmy, ale nie mamy na to kasy..no oprócz Kat. - odpowiedziała Hayley, a ja westchnęłam.

- Mogę wam pożyczyć na podróż, a zamieszkacie w tanim wynajmowanym mieszkanku obok mnie i Zayna. Tanio tam mają, bo sama tam wynajmowałam. - odpowiedziałam, a one spojrzały po sobie. Nie rozumiałam, nad czym tu się jeszcze zastanawiać? To był świetny pomysł!

- No nie wiem. Jak ci oddamy? - spytała Stella.

- Nie musicie. To tylko parę funtów, prawda Kat? - spytałam dziewczynę, a ona energicznie potakiwała. 

- Okey, ale wszystkie we trzy się tam nie zmieścimy. To by musiało być wielkie mieszkanie, Sam. - powiedziała Hay.

- I jest. Zmieści się tam nawet pięć osób. Nie macie się o co martwić, a teraz mówicie co u was słychać. - powiedziałam, a one zaraz zaczęły mi opowiadać o tym co się działo jak mnie nie było. Miałam nadzieje, że mój plan wypali i dziewczyny przeprowadzą się do Londynu.

- Sam, a co u Zayna? - spytała Stella, patrząc na mnie.

- Wszystko w porządku, musi się teraz zajmować Lukasem..no wiecie..moim kuzynem. - odpowiedziałam, a one się zaśmiały. Rozmawiałyśmy dalej, a temat po chwili schodził na chłopców i nagle mnie olśniło.

- Dziewczyny, słuchajcie. Jak już przeprowadzicie się do Londynu to muszę wam przedstawić dwóch super chłopaków. Mają na imię Louis i Liam, są przyjaciółmi Zayna i są bardzo przystojni. - powiedziałam, a one zaraz zaczęły ustalać, która którego weźmie. Ale był jeden problem. 

Dziewczyny są trzy, a chłopców jest dwójka. - Najwyraźniej, któraś z wam weźmie mojego kuzyna Lukasa. - odpowiedziałam, a one zaczęły zaprzeczać, a ja miałam niezły ubaw. Koło godziny osiemnastej wróciłam do domu, żeby pójść do kina z tatą, on jak zawsze ubrał się w garnitur, a ja się ubrałam w nową czarną sukienkę, zeszłam na dół i pojechaliśmy z tatą do kina. 







-------------------------------------



Dzisiaj jest o wiele dłuższy i nie mogę się doczekać waszych opinii na jego temat. Bardzo was proszę o zostawianie komentarzy. To dla mnie bardzo ważne. Czytaliście już nową zakładkę: "Ważna informacja"? Jak nie to bardzo was proszę, przeczytajcie ją. I jeszcze raz zachęcam wam do pisania komentarzy, bo to bardzo motywuje. Miłego czytania :) xx

sobota, 8 listopada 2014

Chapter 15

Brak komentarzy:
Minęły już trzy miesiące. Lukas został u nas tyle ile chciał, ponieważ spodobało mu się w Londynie. Nie miałam nic przeciwko.

Dzisiaj wieczorem wyjeżdżam na święta wielkanocne do mojego taty. Kolejna rozłąka z Zaynem. Myślę, że nie będzie teraz taki samotna jak wcześniej, ponieważ Lukas zostaje z nim. Tych dwojga zaprzyjaźniło się przez te miesiące, z czego jestem szczęśliwa. Pakowałam wszystkie swoje najpotrzebniejsze rzeczy do walizki i zeszłam na dół zjeść kolację z Zaynem, jego przyjaciółmi i Lukasem.

- Zrobiliście już tą kolację? - spytałam i usiadłam obok Zayna przy stole.

- Tak i mamy wielką nadzieje, że ci posmakuje, Sami. - powiedział mój kuzyn i usiadł po mojej prawej stronie.

- Ja też mam taką nadzieje, Luke. - ostatnie słowo zaakcentowałam i podkreśliłam.

- Już ci mówiłem, nie mów tak do mnie. - powiedział podirytowany, a ja się zaśmiałam. Zjedliśmy kolację i chłopcy usiedli przed kanapą oglądając mecz.

- Idę na górę sprawdzić czy wszystko wzięłam. - oznajmiłam. Usiadłam na łóżku i wzięłam z pod łóżka pamiętnik i napisałam swoje przemyślenia. Po czym zamknęłam go i poszłam do łazienki. Przejrzałam się w lustrze i zajrzałam do apteczki po aspirynę. Po chwili ją znalazłam i wzięłam dwie tabletki. Poszłam do pokoju i wzięłam ze sobą ciuchy. Po dwudziestu minutach byłam ubrana w to, a włosy ułożyłam w lekkiego warkocza. Zeszłam na dół z walizką.

- Jestem gotowa. - oznajmiłam, a chłopacy jak mnie zobaczyli to zaparło im dech w piersiach.

- Okey, poczekaj. Zawiozę cię, tylko wezmę kluczyki. - powiedział Zayn i poszedł do pokoju. Podeszłam do chłopców i Lukasa pożegnać się.

- Masz na siebie uważać i pozdrów starucha ode mnie. - powiedział i mnie przytulił.

- Gotowa? - spytał Zayn.

- Gotowa. - odpowiedziałam i razem z Zaynem wyszliśmy. Weszłam do auta i czekałam aż Zayn ruszy. Po chwili jechaliśmy w ciszy, czekając na najgorsze. Zayn odezwał się pierwszy, kiedy natrafiliśmy na korek.

- Będę za tobą strasznie tęsknił, wiesz o tym prawda? - spytał.

- Oczywiście. - odpowiedziałam i go pocałowałam. Po ponad dziesięciu minutach korek się rozluźnij, a mogliśmy jechać znów.

Znaleźliśmy się na miejscu po dwudziestu minutach. Zayn wyładował z bagażnika moją walizkę i ustał obok mnie. Czułam, że teraz pora na pożegnanie, ale nie wiedziałam od czego zacząć.

- Kocham cię Sam i będę za tobą strasznie tęsknił. - powiedział, a ja się do niego przytuliłam.

- Ja ciebie też. Będę tak strasznie tęsknić. Obiecaj, że będziesz na siebie uważać. - powiedziałam.

- Obiecuje. - odpowiedział i mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek. Wtuliłam się do niego mocno i rozpłakałam się.

- Eeej, nie płacz, no już. To tylko tydzień. Damy radę. Ciii. - szeptał, a ja się uspakajałam.

- Nawet nie wiesz jak cię kocham. - powiedziałam.

- Wiem. Ja ciebie też. No już idź, bo samolot ci odleci. - powiedział, a ja wzięłam walizkę i poszłam na lotnisko. Pomachałam mu jak byłam przy samolocie.Odmachał mi, a ja weszłam do samolotu.

Usiadłam na wolnym miejscu i patrzyłam przez okno na Zayna, który stał przy samochodzie i patrzył na odlatujący samolot. Jeszcze raz się rozpłakałam, potem założyłam słuchawki i czekałam aż samolot ruszy.



-------------------------------------------------


Już XV rozdział! jak wam się podoba? Napisałam go, czekając aż chłopcy pojawią się w tym niemieckim dziadostwie i nadal ich nie ma -,- Bardzo was proszę o komentarze. To bardzo motywuje! :) xx

niedziela, 2 listopada 2014

Chapter 14

Brak komentarzy:
Wstałem z łóżka i założyłem na siebie szlafrok. Podszedłem do okna i patrzyłem jak powoli się ściemnia. Samantha już dawno zasnęła, a ja nadal nie mogę przestać myśleć o tym co się nie dawno stało. Usłyszałem jak Sam się kręci na łóżku i zobaczyłem czy nadal śpi. Nie spała.

- Czemu nie śpisz? - zapytała.

- Nie mogę zasnąć, ale ty idź spać. - odpowiedziałem.

- Nie chcę spać, jeżeli ty nie idziesz.

- Dobrze już, poczekaj chwilę. - odpowiedziałem i poszedłem do toalety.


Samantha's POV




Czekałam na Zayna już z dziesięć minut i niepokoiłam się powoli. Wstałam z łóżka, zarzuciłam koszulę i podeszłam do drzwi od łazienki. Kąpał się. Zapukałam do drzwi. Nie odpowiedział.

- Długo to ci jeszcze zajmie? - zapytałam głośno.

- Jak chcesz to możesz mi pomóc. - powiedział i się zaśmiał.

- A żebyś wiedział, że chcę! - opowiedziałam i weszłam do łazienki. Zdjęłam koszulę i weszłam pod prysznic. Spojrzałam na Zayna, a on na mnie. Po chwili zaczął mnie całować, a ja oddawałam mu każdy pocałunek.


***



- Nie tato, niech nie przyjeżdża nie chcę go widzieć. - odpowiedziałam.
- Ale córciu, on się za tobą stęsknił.
- Mam to gdzieś. Jak przyjedzie, to nie ma gdzie spać. Ja go nie przyjmę. - odpowiedziałam i się rozłączyłam. Usiadłam na kanapie i napiłam się wody.
- Problemy rodzinne? - powiedział Zayn, wychodząc z toalety.
- Nie tak dokładnie. Mój kuzyn Lukas chce tutaj przyjechać, żeby się ze mną zobaczyć. - odpowiedziałam i dopiłam resztę wody.
- Nie powinnaś się cieszyć? - zapytał.
- Cieszyć? Nawet sobie nie wyobrażasz jaki on jest wkurzający. - odpowiedziałam. - I ma jeszcze zostać do przyszłego miesiąca.
- To kiepsko. - odpowiedział i się zaśmiał.
- To nie śmieszne! - odpowiedziałam oburzona.
- No dobrze, już dobrze. Kidy ma przyjechać? - zapytał.
- Dziś po południu. - odpowiedziałam i westchnęłam.
- Okey, przyjadę po niego. - powiedział i przytulił mnie do siebie.
- Naprawdę? - spytałam z nadzieją.
- Tak i już się uspokój, mała. - powiedział, a ja go pocałowałam.

***



Zayn's POV
 

Czekałem w korku, gdy usłyszałem jak ktoś do mnie dzwoni. Na wyświetlaczu pisało: "Numer zastrzeżony".
Odebrałem niepewnie.
- Halo? - powiedziałem.
- Hey, stary! Co tam? - powiedział Niall, a ja o mało co nie wcisnąłem padał gazu.
- Czego chcesz? - syknąłem.
- Co tak groźnie? Jestem u ciebie w domu i gadam sobie z Sam. - odpowiedział, a ja walnąłem w kierownicę samochodu. I po chwili wydobył się klakson.
- Po co tam przyszedłeś!? 
- Chciałem pogadać z Sam. - odpowiedział. - Powinieneś być milszy dla innych kierowców, Zayn.
- Oh, wal się. - powiedziałem i się rozłączyłem. Po pięciu minutach korek ruszył, a ja skręciłem na lotnisko. Samolot już wylądował, a ja musiałem czekać, aż kuzyn Sam wysiądzie z samolotu. Sam dała mi tylko jedno jego zdjęcie. Uznałem, że od razu go poznam. Po nie całych dziesięciu minutach wysiadł z samolotu, a ja podszedłem do niego.
- Jesteś Lukas? - zapytałem, a chłopak kiwnął głową.
- A ty chłopak Sami? - zapytał, a ja zmarszczyłem brwi.
- Zgadza się. - odpowiedziałem i zaprowadziłem go do samochodu. Po dwudziestu minutach byliśmy już pod domem. Wszedłem do niego, spodziewając się jeszcze obecności Nialla, ale go nie było. Poszedłem na górę i zobaczyłem Sam leżącą na łóżku i czytającą jakiegoś bloga.
- Załatwione. - powiedziałem, a ona się odwróciła uśmiechnięta.
- Dziękuje!
- Nie ma za co, a teraz idź do niego, bo go zostawiłem. - powiedziałem, ale po chwili dodałem. - Jesteś głodna, Sami?
- Ugh! Zamknij się. - odpowiedziała, a ja się zaśmiałem. Zszedłem na dół razem z nią, a jej kuzyn patrzył na nasze wspólne zdjęcia w salonie.
- Sami! - wykrzyknął, podszedł do Sam i ją przytulił.
- Powiedziałam ci nie nazywaj mnie tak! - wykrzyknęła.
- No dobrze nie gniewaj się już na mnie. - odpowiedział.
- No dobra, małolat. Jesteś głodny? - zapytałem.

- Bardzo. - odpowiedział, a ja poszedł do kuchni zrobić coś do jedzenia. Po dwudziestu minutach siedzieliśmy przed telewizorem i jedliśmy, gadając o różnych rzeczach.



----------------------------------------------------

Hey! Dzisiaj rozdział dłuższy i bez żadnego gifa lub zdjęcia. Doszedł nam nowy bohater, jaki aktor gra Lukasa zobaczcie w obsadzie :) Mam nadzieje, że wam się spodoba. :))

czwartek, 30 października 2014

Chapter 13

1 komentarz:
Nic. Pustka. Siedziałem na krześle w barze i piłem whisky. Minął już tydzień. Ciągłe kłótnie doprowadziły mnie do takiego stanu, że ciągle pije, ale nic na to nie poradzę. Samantha jest moim życiem, ale obecnie jestem nikim dla niej. Nie chce na mnie patrzeć. I to tak cholernie boli. Pokłóciliśmy się o Nialla. Jak zawsze. Sam uważa, że on jest nikim dla niej, ale ja wiem swoje. Wtedy kiedy spytała czy nie zrobiłem mu krzywdy, zrozumiałem. Bałem się, że ją też stracę. Nie chciałem i nie chcę.

Dopiłem już czwartą kolejkę i wstałem zbierając się do wyjścia. Szedłem smętnie i patrzyłem jak dzieci bawią się w śniegu. Zrobiło mi się dziwnie smutno. Chciałem mieć takiego maluszka z Sam. Kochałem ją całym sercem. Była moim światem, ale musiałem wytrzymać naszą małą rozłąkę.

Wszedłem do domu, zdjęłam kurtkę i buty. Zobaczyłem jak siedziała w fotelu pogrążona we śnie i z książką na kolanach. Podszedł do niej po cichu. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do naszego pokoju. Położyłem ją leciutko na pościeli i okryłem ciepłą kołdrą. Zszedłem na dół i usiadłem przed telewizorem.

***

Zasnąłem przed telewizorem na kanapie, oglądając jakieś denne show. Aż w końcu zasnąłem. Śniła mi się Sam, która leżała na trawie po środku łąki i uśmiechała się od ucha do ucha. Pochylałem się nad nią i mówiłem jak bardzo ją kocham. Brakowało mi tej bliskości. Brakowało mi naszych pocałunków i przytulania w nocy. Brakowało mi jej.

Poczułem jak ktoś potrząsa mną i otworzyłem powoli oczy. Pochylała się nade mną Sam i starała się mnie obudzić. Uśmiechnąłem się do niej czule i wstałem z łóżka. Zakręciło mi się w głowie i znowu usiadłem. Myślałem, że mi głowa pęka.
- Ktoś tu za dużo wypił. No już! Wstawaj! - powiedziała i uderzyła we mnie poduszką.
- Auuu! Kobieto nie wyżywaj się nade mną z samego rana. - powiedziałem i złapałem ją w tali, kładąc obok mnie.

Przytuliłem ją do siebie, a ona westchnęła i wtuliła się do moje klatki piersiowej. Czułem jej ciepło. Tak strasznie brakowało mi go. Wstałem razem z nią i poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie.
- Jadłaś już? - spytałem, spoglądając na dziewczynę, która szła spokojnie do mnie. Przytuliła mnie, a ja objąłem ją ramionami.
- Nie, ale nie jestem głodna. - odpowiedziała.
- Masz zamiar w ogóle jeść? - spytałem, żeby ją rozweselić. Udało się. Śmiała się i po chwili ustała na palcach i pocałowała mnie.
- Kocham cię. - powiedziała.
- Ja ciebie bardziej. - odpowiedziałem i wtuliłem się jeszcze raz do niej. Puściłem ją, ale po chwili złapałem ją za biodra i zaniosłem do naszego pokoju.
- Zayn! Co ty robisz!? - krzyczała i zarazem śmiała się, bo całowałem ją całą. Dosłownie całą.

Całowałem je usta, szyję i zagłębienie pomiędzy jej piersiami.
- Co masz zamiar zrobić? - spytała, a ja położyłem ją na łóżku i całowałem dalej.
- Zgadnij. - zażartowałem, a ona mnie pocałowała.
- Będzie boleć? - spytała.
- Na początku, tak.
Skinęła głową i dała mi się znowu całować. Pochyliłem się nad nią i całowałem dalej, schodząc coraz niżej. Pojękiwała, a ja nie mogłem się oprzeć by się nie uśmiechnąć.




---------------------------------------------------

Witam was! Taka tam niespodzianka. Po prostu nie mogłam się oprzeć i nie dodać tego rozdziału. Zamiast się uczyć do niemieckiego to ja piszę ten rozdział :D Mam wielką nadzieje, że wam się spodoba :)) xx






środa, 29 października 2014

Chapter 12

2 komentarze:
Siedziałam obok niego w ciszy. Wiedziałam, że Zayn straci zaraz panowanie, więc zdecydowałam mu powiedzieć.

- Nie. - odparłam z spuszczoną głową.

- Dobrze. Pójdę teraz do niego i rozwalę mu łeb. - warknął i wyszedł z domu. Chciałam go zatrzymać, ale nie zdążyłam.

Szczerze bałam się o Nialla, nikt nie powinien oglądać Zayna w takiej furii. Poszłam do kuchni i nalałam sobie szklanki wody. Poszłam na górę wziąć kąpiel, ale gdy weszłam do łazienki pomyślałam, że jeszcze nie czas na kąpiel ani na pójście do łóżka. Postanowiłam więc, że pójdę do klubu. Mimo wszystko wiedziałam, że nie powinnam. Ubrałam swoje najlepsze ciuchy, zeszłam na dół i napisałam krótki liścik do Zayna o tym gdzie będę.



*2 godziny później*

Zayn's POV



Wszedłem do domu i od razu rzuciła mi się jaskrawa kartka przylepiona na lodówce. Zdjąłem buty i poszedłem ją przeczytać. Był to krótki list od Sam, mówiący, że będzie w klubie i wróci późno. Super! Jeszcze tego mi brakowało! Czy ta dziewczyna nie może siedzieć w miejscu i czekać na mnie spokojnie? Wziąłem komórkę z kieszeni i napisałem szybkiego SMSa do Samanthy.
"Gdzie ty jesteś!? Wracaj do domu! NATYCHMIAST!"
Wiedziałem, że nie mogę jej rozkazywać, ale bałem się. Bałem się tego, że ten drań ją znajdzie i zrobi to samo jak z...Dlaczego nadal nie mogę wymówić ani myśleć o jej imieniu!? Ta pustka mnie rozsadza od środka.

Wstałem z krzesła i podszedłem do mini barku, sięgnąłem po whisky i napiłem się. Nic nie mogło mi już pogorszyć humoru. Jeżeli Sam zaraz nie wróci, sam po nią pojadę. Nie wiem gdzie jest, ale i tak ją znajdę! Napiłem się jeszcze i poszedłem na górę do mojego pokoju. Leżałem długo na nim i czekałem aż ta przeklęta dziewczyna wróci.

Kiedy byłem u tego gnoja spuściłem mu takie lanie, że aż do śmierci je zapamięta. Nie mogłem pozwolić by się zbliżał do Sam. Minuty, a potem godzina i jeszcze jedna..

Gdzie jest Samantha do cholery!? Pobiegłem na dół, założyłem buty i kurtkę. Namierzyłem je komórkę i po kwadransie byłem już pod klubem gdzie była Sam.

Wszedłem do środka i od razu ja zobaczyłem. Flirtował z nią jakiś młody chłopak, który miał zaledwie 20 lat. Podszedłem do nich szybkim krokiem i odciągnąłem go od niej, posługując się moimi pięściami. Sam krzyczała, żebym przestał, ale ja jej nie słuchałem. Nikogo już nie słuchałem. Miałem już wszystkiego po dziurki w nosie. Samantha jeszcze raz krzyknęła i zaczęła odciągać mnie od tego gnoja. Nadałem mu jeszcze jeden mocy kopniak w brzuch i przestałem. Sam patrzyła na mnie z dezaprobatą, jakbym ja zrobił źle. Po co tu przychodziła? Złapałem ją za ramie i wyszedłem z klubu, a ona szarpała się ze mną nieubłaganie.
- Przestań kobieto! - krzyknąłem, a ona wybuchła płaczem. Nigdy nie mogłam na nią patrzeć w takiej sytuacji. Bałem się, że mnie znienawidzi. Osunęła się na kolana i szlochała. Przykucnąłem obok niej i pogładziłem ją po policzku.
- Przepraszam. - szepnąłem i ją przytuliłem. Ona wtuliłam się do mnie i szlochała. - Ciiiiii. - mówiłem spokojnie aż przestała płakać i wstała. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się lekko, ale zaraz zesmutniała z powrotem.
- Co się stało, kochanie? - spytałem, podchodząc do niej i przytulając ją mocno.
- Nie zrobiłeś Niallowi krzywdy, prawda? - spytała, a ja poczułem gniew. Co on ją obchodził!?
- To chyba nie jest ważne, co? - spytałem podirytowany.
- Nie.. - odpowiedziała i westchnęła. Odsunąłem ją od siebie, podniosłem jej podbródek i pocałowałem namiętnie.


------------------------------------------------------------------

I już XII rozdział! Matko, myślałam, że już go nie napiszę nigdy. Bardzo miło mi było dowiedzieć się w mojej szkole, że starsze ode mnie dziewczyny czytają ten fanfiction. Pytanie były typu: Czy ona będzie z Niallem czy z Zaynem? Musicie czekać cierpliwie :) Mam nadzieje, że rozdział wam się spodobał. Miłej lektury :D ^^

wtorek, 14 października 2014

Chapter 11

1 komentarz:

Siedziałam na kanapie i oglądałam swój ulubiony serial. Zayn jeszcze nie wstał, a ja nie chciałam go budzić, po części też byłam na niego zła za wczoraj. Nie wiem co się stało i nie miałam zamiar się o to pytać Zayna.

- Może pójdę do Nialla? - pomyślałam. Nie to głupie! Nie możesz! Zayn będzie na ciebie wściekły.

Ostatecznie postanowiłam nie słuchać samej siebie i poszłam się ubrać, a po dziesięciu minutach byłam gotowa i pojechałam do domu Nialla. Zdobyłam adres dzięki Liamowi, który podał mi go zaraz po ich bójce. Wysiadłam z auta i skierowałam się do wielkiego domu z ogrodem i basenem. Ile on ma kasy? Zapukałam do drzwi i po minucie usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach. Niall otworzył drzwi, a jak mnie zobaczył uśmiechał się głupio.

Zaprosił mnie gestem ręki do środka uśmiechając się do mnie, a ja przewróciłam oczami.

 - Wody? Soku? Herbaty? Kawy? - zapytał nadal się uśmiechając. Ughh miałam już go dość.

- Przestań się tak głupio uśmiechać! Przyszłam z tobą porozmawiać. - odpowiedziałam.

- Dziwie się skąd masz mój adres. Od Liama tak? - spytał, a ja popatrzyłam na niego zdziwiona.

- Aaah no tak Zayn nie powiedział ci dlaczego wczoraj przyszedłem.

- Po to właśnie przyszłam. - odpowiedziałam i usiadłam czekając aż zacznie mówić.

Opowiedział mi o jego przyjacielu Harrym, który pewnego dnia spotkał na drodze Liama. Liam zaczął pruć się do Harry'ego, a ten mu dowalił. Mówiąc dowalił mam na myśli MOCNO dowalił.

Liam zaczął krwawić, a Harry odszedł. Po dwóch tygodniach lekarze powiedzieli, że Liam ma raka i powinien się oszczędzać. Potem brunet poszedł pogadać z Harrym i mu wygarnąć, ale zjawił się Niall i ostrzegł go, żeby nikomu nie mówił, że to Harry. Z tego co było mi widziane wczoraj to Zayn wie, że to Harry.

Była wściekła na Zayna i na Nialla. Niall to oczywiście wykorzystał podchodząc i całując mnie. Odsunęłam się i natychmiast go spoliczkowałam.

- Zgłupiałeś!? - krzyknęłam i wybiegłam płacząc.

Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu. Zayn siedział na sofie oglądając jakiś mecz, a ja poszłam do łazienki ogarnąć cały swój makijaż. Kiedy już skończyłam usiadłam obok Zayna i wtuliłam się do niego. Pocałował mnie w czoło, a potem w usta. Bałam się jak zareaguje jak się dowie, że byłam u Nialla, ale najgorsze było to, że mnie pocałował. Musiałam mu powiedzieć.
- Wszystko okey? - spytał. Teraz. Muszę mu to teraz powiedzieć.

- Eee Zayn, bo ty wczoraj się biłeś z Niallem, a ja nie wiedziałam dlaczego i poszłam do Nialla, żeby..

- Co!? - krzyknął, a ja aż podskoczyłam - Po co do niego poszłaś!?

- Daj mi dokończyć! - krzyknęłam i dokończyłam mówić.

- Do czegoś doszło? - spytał patrząc mi w oczy. Jak mogłam mu powiedzieć, że mnie pocałował? Bałam się teraz Zayna i nie chciałam mu mówić.

- Sam! Czy do czegoś doszło? - powiedział głośniej


- Pocałował mnie.



-----------------------------------------------------------------

Cześć! Ten rozdział chciałam zadedykować jeden dziewczynie, która skomentowałam mój wcześniejszy rozdział i pisała mi miłe słowa na asku. Dziękuje ci jeszcze raz! ♥ Mam nadzieje, że rozdział ci się spodobał :)


czwartek, 2 października 2014

Chapter 10

2 komentarze:
Siedziałam w samochodzie i czekałam aż w końcu zobaczę piękne piwne oczy i ciemną czuprynę.

Wyjechałam w pół do 4, a na miejscu mam być o 6, więc nie mam się o co martwić, że jak wrócę wszystko będzie dobrze. Ostatni tydzień spędzony u mojego taty był dla mnie okropny i wspaniały.

Okropny, bo strasznie tęskniłam za Zaynem, a wspaniały, bo mogłam spędzić czas z przyjaciółkami i moim tatą. Samochód zaczął zwalniać, więc przygotowałam się na to, że za chwilę zobaczę Zayna.

Kierowca powiedział, że jesteśmy już na miejscu i mogę wysiadać. Tak więc zrobiłam i pierwsze co zobaczyłam to stojących w drzwiach trzech chłopaków, całych w śniegu. Podbiegłam do Zayna i rzuciłam się mu w ramiona, a on zaczął mną kołysać i przytulać jak najmocniej umiał.

- Tęskniłam za tobą! - wykrzyknęłam i go puściłam.

- A myślisz, że ja za tobą nie? Były tutaj same nudy bez ciebie. - odpowiedział ze swoim słodkim uśmiechem.

- No dzięki stary. - odpowiedział jeden z tych dwóch chłopaków. Miał nawet długie włosy i niebieskie, prawie szare oczy.

- Może przedstawisz mnie swoim kolegom? - zapytałam Zayna.

- Ach, no tak. To jest Liam, o którym już ci mówiłem. - powiedział i przedstawił mnie brunetowi z brązowymi oczami. - A to jest Louis. - pokazał na chłopaka, który się wcześniej odezwał.

- Jesteście przyjaciółmi Zayna, tak? - spytałam.

- Yhym, a ty jego dziewczyną. - odpowiedział Liam i spojrzał na Louisa uśmiechając się od ucha do ucha.

- Zgadza się i tak przy okazji może wejdziemy do środka, bo robi się strasznie zimno, co? - spytałam, a wszyscy trzej pokiwali głowami. Weszliśmy do domu i od razu poczułam, że Zayn coś gotował, chociaż nigdy nie widziałam jak to robił.

- Gotowałeś? - spytałam i podeszłam do blatu w kuchni. Był na nim talerz z spaghetti.

- Taa, jak jesteś głodna to zjedz, chociaż nie gwarantuje, że się nie otrujesz. - odpowiedział, a ja wzięłam widelec i spróbowałam trochę.

- I co? - spytał.

- Pyszne. - odpowiedziałam i usiadłam zjadając resztę.



***


Siedzieliśmy wszyscy czworo i oglądaliśmy jakiś horror, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.

Wstałam z kanapy i poszłam sprawdzić kto to. Ku mojemu zdziwieniu i wielkiemu przerażeniu w drzwiach stał nie kto inny jak Niall. Staliśmy tak z pół minuty aż w końcu odważył się odezwać.

- Hey, Sam! Jest może Zayn? - spytał ze swoim zawadiackim uśmieszkiem.

- Po pierwsze: Nie mów do mnie Sam, a po drugie: Czego chcesz od Zayna? - spytałam ostro.

- Spokojnie chciałem tylko z nim pogadać, a bardziej omówić parę spraw. - odpowiedział, a ja zdziwiona zdecydowałam się zawołać Zayna. Co chciał z nim omówić Niall?

- Zayn! Ktoś do ciebie..

Po chwili zjawił się Zayn, a ja zobaczył kto to, to rzucił się na blondyna i zaczął uderzać w niego pięściami. Wydałam z siebie niesłyszalny okrzyk i zawołałam chłopaków, którzy odsunęli Zayna od Nialla.
Obmyłam rany, które dostał od Niall z kamienną miną, a Zayn mi się przyglądał. Kiedy skończyłam poszłam na górę do łazienki umyć się i położyć.

Louis i Liam już dawno poszli do siebie i było coś o koło w pół do trzeciej nad ranem. Do pokoju wszedł Zayn, usiadł na łóżku i przyglądał mi się bez swojego olśniewające go uśmiechu, tylko z prawdziwą jak dotychczas nigdy na mnie nie patrzył miłością. 

Przez  resztę nocy wcale nie spałam, tylko rozmyślałam co skłoniło Zayna do rzucenia się na Nialla i  co chciał omówić Niall? Ułożyłam się wygodnie na łóżku i złączyłam moją i Zayna rękę w uścisku. Zasnęłam.




--------------------------------------------------------------------
Hey wszystkim! Tu znowu ja, chciałam was bardzo przeprosić za to, że ten rozdział się pojawił dopiero teraz, ale brak weny. Widzę, że mało was czyta tego bloga i nie wiem czy dalej go prowadzić. Jednak nadal was proszę o dodawanie komentarzy. To bardzo motywuje, wierzcie mi! :)  

sobota, 30 sierpnia 2014

Chapter 9

1 komentarz:
Siedziałam razem ze Stellą, Kat i Hay w jakieś kawiarni, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.

Rozmowa powoli schodziła na Zayna, a ja za wszelką cenę chciałam tego uniknąć, jednak dziewczyny nie dawały za wygraną. Dopijałam swoją kawę, a one wymieniały się nowościami pomiędzy sobą, tak na prawdę ich nie słuchałam, byłam myślami gdzie indziej. Martwiłam się o Zayna, wiem, że nie powinnam tak ciągle, ale to chyba normalne? Jest moim chłopakiem, to oczywiste, wszyscy mówią, że sobie poradzi, ale ja po prostu za nim tęskniłam.

-...okey Sam? - przerwałam moje zamyślenia i spojrzałam na Stellę.

- Przepraszam co mówiłaś? - zapytałam zmieszana.

- Zapytałam czy wszystko okey, jesteś ostatnio taka zamyślona.

- Wszystko w porządku, po prostu się martwię. - odpowiedziałam i westchnęłam.

- Jest dorosły, na pewno da sobie radę. Wiesz co przeszedł. - powiedziała. Tak, ja wiedziałam najlepiej co on przeszedł. Oczywiście jak zawsze powiedziałam o wszystkim dziewczynom, bo nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Jedyne czego się bałam, że Zayn  jest sam i nie daje sobie rady. Jeszcze do tego dochodzą myśli o Niallu, boje się, że jestem zagrożona, ale on nie wie gdzie jestem, więc nie znajdzie mnie. Odetchnęłam z ulgą.

- Powinnyśmy pojechać na zakupy , tak jak za starych dobrych czasów. Co ty na to Sam? - spytałam mnie Hayley, a ja w końcu się uśmiechnęłam. Może zakupy uwolnią mnie od moich myśli, ale się jednak myliłam.


***



Siedziałam na stołku przed przebieralnią i czekałam aż Kat się ubierze w nowe rurki. Kiedy w końcu wyszła, jej wygląd zapierał dech w piersiach, nowe spodnie pasowały idealnie do jej jasnej niebieskiej bluzki.

Przyznałam, że ona we wszystkim pięknie wygląda, zazdrościłam jej figury, zawsze jak przechodziłyśmy faceci na nią się bez przerwy gapili, a ona to wykorzystywała. Jak zawsze siedziałam cicho i się nie odzywałam, w naszej 'ekipie' byłam szarą myszką i pasowało mi to.
- Co myślisz o tej bluzce Samantha? - zapytała mnie Stella, a ja podniosłam na nią wzrok. Wyglądała pięknie.
- Wyglądasz niesamowicie. Dziwie się, że nie masz jeszcze chłopaka. - odparłam, a ona się zaśmiała.
- Czekam na księcia na białym koniu, kochanie. - odpowiedziała, a wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Znajdziecie coś dla mnie? - zapytałam, a one spojrzały po sobie i po chwili odwróciły się do mnie z wymalowanymi uśmiechami na twarzach. Pomyślałam, że może to pomoże, żeby przestała myśleć o rzeczach, o których nie powinnam myśleć.

Pokazały mi piękną bluzkę i do tego obcisłe rurki i po chwili byłam już ubrana. Mogłam z łatwością przyznać, że wyglądałam całkiem nieźle. Wyszłam z małego pomieszczenia i pokazałam się dziewczynom, która aż piszczały jak mnie zobaczyły.

Dzień jak zawsze szybko mi minął, po zakupach poszłam do domu po najpotrzebniejsze rzeczy, bo wszystkie cztery miałyśmy dzisiaj nocować u Stelli. Jej mama jak zawsze powitała mnie pogodnie i zaczęła się wypytywać jak sobie radzę z nowym życiem. Odpowiedziałam jak wszystkim, że radzę sobie świetnie i pobiegłam do pokoju mojej przyjaciółki. Jej pokój jak zawsze był duży, przestronny i piękny. Białe ściany z dodatkami czarnego i szarego uzupełniały wszystko.

Czy już wspominałam, że rodzina Stelli jest bogata? Zapewne nie, Stella zawsze nie przejmowała się opinią jaką wszyscy o niej mają. Uważają ją jako 'księżniczkę bogacza', Stella po prostu ignorowała takich ludzi i wolała spędzać czas w domu z naszym towarzystwem i przez to do tej pory nie znalazła swojego 'księcia na białym koniu'. Jak zawsze włączyłyśmy telewizję i oglądałyśmy jakieś denne seriale.

Martwiłam się teraz strasznie, bo do tej pory Zayn jeszcze ani razu nie zadzwonił. Dziewczyny jak na zawołanie zobaczyły, że jestem zmartwiona i próbowały mnie rozweselić. Kat przyniosła jakieś kremy, a Stella przygotowała lakiery do paznokci i cienie do powiek. Hay siedziała i zajadała chipsy, bo ona jak zawsze uważała, że się nie zna na niczym i woli tylko patrzeć, ale my nie dawałyśmy za wygraną, ponieważ wiedziałyśmy, że Hayley jest dobra w robieniu fryzur.

Tak, więc zabrały się za robienie wszystkiego, bym się uśmiechnęła. Po około dwudziestu minutach skończyły, a ja mogłam się przejrzeć w lusterku, dziewczyny jak zawsze się spisały. Wyglądałam przepięknie.
Chciałabym, żeby zobaczył mnie Zayn - pomyślałam, jednak po chwili dziewczyny zachichotały, najwyraźniej powiedziałam to na głos, bo po chwili Kat już robiła mi zdjęcie.
Wysłałam je Zaynowi i po chwili odetchnęłam z ulgą, bo odpisał.

"Wyglądasz pięknie, mała. xx". Odpisałam mu, że zanim bardzo tęsknie i go kocham i tak jak się spodziewałam odpisał natychmiast.
" Ja za tobą też tęsknie i nie mogę się doczekać aż cię zobaczę. Kocham cię najbardziej na świecie".

Po jakiś trzydziestu minutach już tańczyłyśmy i szalałyśmy do piosenki Olly'iego Mrusa "Dance With Me Tonight". < Kliknij tutaj >



----------------------------------------------------------------
Hey! Po pierwsze, bardzo was przepraszam, że nie dodaje rozdziałów tak często jak wcześniej. Po prostu mam teraz dużo na głowie, idę do gimnazjum, więc będę dodawać rozdział w odstępach jak teraz, za to was na prawdę przepraszam! Jeszcze usunęłam bloga, którego od niedawna prowadziłam, po prostu nie rozdwoiłabym się. Chyba rozumiecie co? No dobrze, po drugie, jak wam się podoba zwiastun? Możecie go znaleźć w menu :) xx

niedziela, 24 sierpnia 2014

Chapter 8

4 komentarze:
Pakowałam właśnie prezent dla Zayna, gdy usłyszałam jak dzwoni mi telefon, nie mogłam go nigdzie znaleźć. Po pięciu sygnałach znalazłam go w stercie śmieci w jakimś pudełku. Od razu nacisnęłam zieloną słuchawkę, nawet nie patrząc kto dzwoni.

- Halo? - powiedziałam

- Hey kochanie, co tam? - usłyszałam głos mojego chłopaka i od razu odetchnęłam z ulgą.

- Wszystko okey, a u ciebie? - spytałam.

- Jest świetnie, a tak przy okazji wesołych świąt! - krzyknął radośnie, a ja się zaśmiałam.

- Wesołych świąt, właśnie pakuje ci prezent. Mam nadzieje, że dojdzie do jutra.

- Na pewno. Kiedy wracasz? - spytał i poczułam w jego głosie jakiś niepokój.


- W najbliższym tygodniu. Coś się stało?


- Nie, nic. Dobrze, ja lecę mała. Kocham cię.


- Ja ciebie bardziej. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.

Po dwudziestu minutach skończyłam pakować prezent i poszłam na górę do swojego pokoju.

Położyłam się i zaczęłam rozmyślać o tym co może teraz martwić Zayna, są święta powinien się cieszyć i spędzać go z rodziną. Nie znam jego rodziców i jego siostry, może odwrócili się od niego i teraz tylko ja zostałam przy nim?

Nie chciałam nawet tak myśleć, więc wzięłam jakieś ciuchy z szafy i poszłam do łazienki.
Wlałam do wany gorącą wodę, wsypałam solę do kąpieli, zrzuciłam ubrania i weszłam do niej. Zataczałam się w pięknych zapachach i próbowałam o niczym nie myśleć, ale ciągle do głowy wracały mi myśli o Zaynie i jego rodzinie.

A może nie o to chodziło? Na pewno nie o to. Tęskniłam za nim i nic nie mogłam na to poradzić. Kochałam go.

Wyszłam z wany, wytarłam się, założyłam jasne dżinsy, czarną koszulkę i długą szarą bluzę z kapturem, po czym poszłam na dół do kuchni, sprawdzić czy mój tata już wrócił. Zakupy leżały na blacie, a tata siedział przed telewizorem oglądał mecz, a ja usiadłam obok niego.

- Masz już chłopaka, Sam? - spytał.

- Tak, tato. Ma na imię Zayn. - odpowiedziałam.

- Zayn? On chyba nie jest anglikiem?

- Ma angielsko-pakistańskie korzenie.

- To znaczy, że jest muzułmaninem?

- Tak, tato. To chyba nie problem? - spytałam, patrząc mu w oczy.

- Nie, kochanie, ale nie wiedziałem, że takich lubisz.

- Nie zwracam uwagi na to jakie ktoś ma korzenie. - odpowiedziałam.

Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy z półgodziny, aż tata w końcu powiedział, żebym mu pomogła porozstawiać dania na stole. Zjedliśmy, a ja poszłam do swojego pokoju i położyłam się spać.


****


Wstałam o godzinie 9.00 i poszłam na dół zjeść śniadanie i otworzyć prezenty. Jak zawsze w święta przychodziły do nas Kate, Stella i Hayley.

Otworzyłam już prezent od mojego taty, były to szare słuchawki i nowy telefon, później były prezent od dziewczyn, a na samym końcu prezent od Zayna, była to piękna złota bransoletka Chanel i mała karteczka. Otworzyłam ją, a było tam napisane: "Dla mojej najukochańszej i najlepszej dziewczyny. Niech nasza miłość nigdy się nie zakończy". Byłam bardzo szczęśliwa, a dziewczyny piszczały i gratulowały mi, że mam chłopaka. Nic się teraz nie liczyło, tylko ja i Zayn. 


Zayn's POV


Siedziałem przed kanapą i czekałem na listonosza. Miałem nadzieje, że prezent spodobał się Sam, ciekawy byłem co ona mi kupiła.

Po dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Podszedłem do nich i wziąłem paczkę od listonosza. Otworzyłem natychmiast, było to nasze zdjęcie zrobione na mostu jak się całowaliśmy, oprawione w ramkę. Był tam jeszcze zegarek, przymierzyłem go i uśmiechnąłem się, był bardzo wygodny. Zadzwoniłem do Samanthy i podziękowałem jej za prezent, ona jednak powiedziała, że to nic i tylko się spytała, skąd wziąłem tak drogą bransoletkę.
- Mój przyjaciel Harry pracuje w jednym z tych sklepów i dał mi małą zniżkę. - odpowiedziałem.
- Zayn, martwię się o ciebie. - powiedziała, a ja tylko spuściłem głowę.
- Nie masz o co się martwić. Wszystko okej. Nie mogę się doczekać aż cię znowu zobaczę. - powiedziałem.
- Ja też. Kocham cię i zadzwonię jutro. - powiedziała.
- Ja ciebie też. Dobranoc.
- Dobranoc.

środa, 6 sierpnia 2014

Chapter 7

3 komentarze:
Byłam właśnie przed drzwiami do domu  jednej z moich najlepszych przyjaciółek, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. Na wyświetlaczu pisało "Zayn", więc odebrałam szybko.
- Hey Zayn, coś się stało? - spytałam natychmiast.
- Nie, nic się nie stało. Nie mogę zadzwonić do mojej dziewczyny? - spytał zaniepokojony.
- Możesz, oczywiście. - odpowiedziałam od razu.
- Co robisz?
- Stoję przed drzwiami do domu Stelli, a ty? - odpowiedziałam.
- Leżę na kanapie i czytam jakoś denną książkę. - odpowiedział, śmiejąc się.
- Słuchaj mógłbyś do mnie zadzwonić później? - spytałam.
- Pewnie, słońce. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam i się po chwili rozłączyłam.
Zapukałam trzy razy do pięknych mahoniowych drzwi i po chwili usłyszałam głos Stelli.
- Ja otworzę, mamo! - krzyknęła. Przez chwilę w mojej głowie zamajaczyły miłe wspomnienia z dzieciństwa, jak się bawiłam z Stellą i Kat w piaskownicy. Zanim zdążyłam się nacieszyć nimi, przed oczyma stanęła mi piękna blondynka w szortach i krótkim topie.
- Samantha!? - krzyknęła i przez jakieś dwie minuty stałyśmy tak w objęciach, aż jej mama powiedziała z salonu.
- Może Stella tak poprosisz, żeby nasza kochana Sam weszła do domu? - po kilku sekundach stała już przy blacie i nalewała do dwóch szklanek sok pomarańczowy. Siedziałam na kanapie razem z moją przyjaciółką i rozmawialiśmy o wszystkim co się wydarzyło zaraz po tym jak wyjechałam do Londynu.
- Robiliście to już? - spytała nagle.
- Nie! - krzyknęłam.
- Dlaczego!?
- Powinnaś wiedzieć, że nie jestem jeszcze na to gotowa, mówiłam ci. - powiedziałam.
- No dobrze, dobrze, ale prędzej i później i tak to zrobicie. - powiedziała.
- Nie wiem. - odpowiedziałam.

***

Zayn's POV

Leżałem na kanapie, wciąż czytając nudną i denną książkę. Tęskniłem za Sam, za jej ustami, za jej śmiechem i za wszystkim co było z nią związane. Nie wiedziałem czy wytrzymam święta bez niej. Po chwili zadzwonił dzwonek, wstałem z kanapy i poszedłem otworzyć. Stała tam osoba, którą chciałem zabić, jednak zdziwiło mnie to, dlaczego przyszedł do mnie.
- Czego chcesz. - syknąłem do Nialla przez zaciśnięte zęby.
- Spokojnie, przyszedłem z tobą pogadać. - powiedział i wszedł bez zaproszenia do mojego mieszkania. 
- Nie mamy o czym. - odpowiedziałem natychmiast.
- Owszem mamy. O twojej dziewczynie, jest twoją dziewczyną prawda? - spytał, a ja czułem, że za chwilę eksploduje. Po co chciał gadać o Samanthcie? 
- Co cię interesuje Samantha? 
- Samantha..- zaakcentował - piękne imię.
- Daruj sobie. - powiedziałem.
- No dobra, chciałem ci tylko uświadomić, że nie mam zamiaru jej nic zrobić. Też mi się podoba. - powiedział i się do mnie uśmiechnął. Nie wytrzymałem, podszedłem do niego i uderzyłem pięścią w jego nos, a on upadł na podłogę. Z jego nosa sączyła się świeża krew, a Niall zaklął pod nosem. Wstał z podłogi i ruszył do drzwi. Przed wyjściem zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
- Uważaj na nią. - powiedział i po chwili zatrzasnął drzwi. Zsunąłem się ze ściany i usiadłem na podłodze, szlochając. Modliłem się, żeby Sam nic się nie stało.

__________________________________________

Hey! Przepraszam bardzo za moją długą nieobecność, ale brak weny i problemy.